Kiedyś uwiodłem jedną kobietę. Wszysty się odbywało standardowo – spotkałem ją na ulice, wziąłem od niej numer, spotkaliśmy się parę razy i dalej poszło. Uprawialiśmy seks już od trzech tygodnie. Trzeba dodać, iż pracowała ona jako księgowa i po tych trzech tygodniach u niej w pracy rozpoczął się moment, kiedy trzeba było dostarczyć dużo sprawozdań.
Wyobraźcie sobie, iż ona uciekała z domu, aby spotkać się ze mną (nasze spotkania zazwyczaj trwały bardzo długo i kończyły się gdzieś z rana). Później ona wracała do domu i miała rozmowę z matką, że ma pracę gdzieś w najbardziej odpowiedzialny moment.
Kiedyś postanowiłem wyjść do jej z jedną propozycją (nie myślcie nic złego) i zaproponowałem jej „chodzić razem”. Chciałem, aby ona świadomie zaakceptowałą ten fakt, iż my „jesteśmy razem”. W sumie wiedziałem, że nic dobrego z tego nie wyjdzie, ale ona PRAWIE powiedziała mi SPIEPRZAJ!!!
Ona długo gadała jakieś głupoty, nie dając jednoznacznej odpowiedzi. Później ona zaczeła mieć dla mnie czasu w dwa razy mniej, niż przed tym.
Wydaję mi się, że ona po prostu pływa w tym kierunki, który ja jej pokazywałem do tego momnetu, aż u mnie nie pojawiła się chęć otrzymać weralnego potwierdzenia, że “jesteśmy razem”. Ona przeanalizowała wszystkie „tak” i „nie” oraz doszła do wniosku, że jednak to nie ma sensu. Jako drugą przyczynę widzę fakt, iż w tym momencie ona już zrozumiała, że należę do niej i w tym przypadku była już o wiele mniej zainteresowaną mną
Teraz kiedy słyszę od kogoś coś w rodaju “wyznałem jej miłość i zaproponowałem być razem”, zaczynam się śmiać. W moim przypadku kobieta odmówiła być razem po tym jak uprawialiśmy seks już kilka miesięcy. Co tutaj mówić o przypadkacj, kiedy takie zachowanie ma być początkiem jakichkolwiek reklacji damsko-męskich.



Zostaw komentarz